Reżyseria: Julian Dziedzina Reżyser II: Karol Dąbrowski Współpraca reżyserska: Michał Ratyński, Magdalena Stelmaszczyk Scenariusz: Andrzej Twerdochlib Zdjęcia: Witold Sobociński Operator kamery: Jan Mogilnicki Współpraca operatorska: Jerzy Białek, Józef Skibiński, Jerzy Klimkiewicz Zdjęcia lotnicze: Andrzej Galiński, Lech Zielaskowski (współpraca) Scenografia: Teresa Barska Współpraca scenograficzna: Felicja Blaszyńska, Jan Pokrywiecki Dekoracja wnętrz: Ewa Kowalska Kostiumy: Maria Wiłun Muzyka: Waldemar Parzyński Dyrygent: Waldemar Parzyński Konsultacja muzyczna: Anna Iżykowska Dźwięk: Leonard Księżak Współpraca dźwiękowa: Marian Redlich, H. Klimczak Montaż: Halina Nawrocka Współpraca montażowa: Lena Deptuła Charakteryzacja: Irena Kosecka Konsultacja: B Smolik, T Głąbik, J Skrzypek, Z Magdziak Piloci: B Smolik, F Korewo, Z Mickiewicz, St Mielczarek, Andrzej Daniłowicz, R Skiba, R Uściński, A Ciastoń, R Kurczewski Kierownictwo produkcji: Janina Krassowska Kierownictwo produkcji II: Jerzy Rzechowski Współpraca produkcyjna: Tadeusz Chojnacki, Henryk Kulkowski, Zbigniew Ozimek, Marek Ring
OBSADA:
Piotr Fronczewski (major Zygmunt Grela) Andrzej Chrzanowski (major Janusz Horycki) Monika Niemczyk (Krystyna Grela, żona Zygmunta) Gustaw Lutkiewicz (major Marcin Kosowicz, starszy lekarz pułku) Kazimierz Meres (pułkownik Jerzy Blicharski, dowódca pułku) Andrzej Grąziewicz (major Czerny, kierownik lotów) Jerzy Braszka Andrzej Makowiecki (porucznik Kolbert) Aleksander Gawroński (podporucznik Bielecki) Krystyna Kołodziejczyk (sąsiadka Krystyny) Zbigniew Koczanowicz (lekarz) Arkadiusz Bazak (dowódca Kosowicza i Blicharskiego w retrospekcji) Stanisław Wyszyński, Leonard Szewczuk, Andrzej Przyłubski
Produkcja: Zespół Filmowy Panorama, 1973 Atelier: Wytwórnia Filmów Fabularnych (Łódź) Laboratorium: Wytwórnia Filmów Fabularnych (Łódź) Barwny + czarno-biały Czas projekcji: 90 min.
Czy polski film z 1973 roku pokazujący polskie lotnictwo tamtych czasów może być gorszy od zachodnich produkcji takich jak "Top Gun" czy "Skyfighters" zrealizowanych wiele lat później? Śmiem twierdzić z całą odpowiedzialnością, że nie. Co więcej, po obejrzeniu go stawiam go teraz na pierwszym miejscu wśród lotniczych filmów, które obejrzałem w ostatnim czasie. Być może jest to tzw: "lokalny patriotyzm", ale każdy kto interesuje się lotnictwem, a nie spektakularnymi efektami komputerowymi przyzna mi rację, że to świetnie wykonany nieskomplikowany film. W przeciwieństwie do filmów typu "Top Gun", gdzie w rolę migów wcielają się F-5-ki, tutaj mamy całą plejadę oryginalnych myśliwców PRL-u - od Limów po Mig-21-sze. Oczywiście można powiedzieć, że gdybyśmy chcieli kręcić sceny walki powietrznej w Polsce w tamtych czasach to nasze migi musiały by imitować np F-4 Phantom. Tylko po co się silić na fantazyjne bitwy powietrzne jak można zrobić normalny film, który "wciąga" za pomocą wspaniałych ujęć i klimatycznych kadrów a przy okazji pokazuje lotnictwo wojskowe takim jakie było naprawdę. Muzyka która leci w tle raczej nie wszystkim się spodoba, ale ktoś kto lubił oglądać serial z lat siedemdziesiątych "Daleko od szosy" zauważy, że oddaje ona klimat tamtych czasów - bo przecież w takich muzycznej atmosferze żyli nasi rodzice. Ja osobiście nie narzekam, też podoba mi się ten muzyczny klimat i nie wyobrażam sobie innego podkładu muzycznego w tym filmie. Sam film był realizowany w kilku miejscach w Polsce. Producenci współpracowali z kilkoma jednostkami Wojsk Lotniczych OPK, a szczególnie z I Pułkiem Lotnictwa Myśliwskiego OPK "Warszawa". Ciekawe ujęcia zrealizowane w bazie 1PLM, w locie między chmurami i nad morzem (identyczne jak w "Skyfighters":)) oraz z drogowych odcinków lotniskowych (DOL) stanowią podstawę tego filmu. Chyba najbardziej efektowne sceny pochodzą właśnie z tego ostatniego miejsca, które nadal funkcjonuje jako DOL Kliniska znajdujące się nieopodal Wielgowa na północ od Szczecina.
Inną ciekawą i unikalną sytuacją pokazaną w filmie jest wyjazd po za pas startowy głównego bohatera i zatrzymanie w przysłowiowej "stercie siana". Po otrzymaniu rozkazu ponowny wyjazd w tumanach kurzu i wjazd na pas. Trawa fruwa wkoło aż miło :). Oczywiście jest też miejsce w filmie na awaryjne lądowania oraz katastrofy lotnicze (motyw: uratować maszynę za wszelką cenę). W tym przypadku lądowanie na lokalnej drodze kończy się nie powodzeniem. Co najbardziej urzekło mnie w "na niebie i na ziemi" to mnogość ujęć z kamer umieszczonych w różnych miejscach samolotów myśliwskich: przed przednią golenią z widokiem do tyłu, pod skrzydłem z widokiem do tyłu, przed kabiną pilota z widokiem owiewki oraz przed sterem kierunku z widokiem do tyłu. Statyczne ujęcia z lotu ptaka (jakby kamera zawieszona na niewidzialnej nici na wysokości 300 metrów) na lądujące samoloty, widok rozgrzanych "palników" i falującego powietrza za nimi to to co "tygrysy lubią najbardziej". Dźwięk dodawanej mocy, charakterystyczny gwizd wyłączanych silników i popiskiwanie hamujących opon na nawierzchni czy to pasa lotniskowego czy DOL-a został przeniesiony na taśmę audio w idealny wręcz sposób (pokłon dla dźwiękowców)... i w tej chwili kończę zachwyt nad aspektami technicznymi tego filmu i przechodzę do fabuły, ponieważ tak jak nie da się opowiedzieć muzyki tak nie da się przedstawić w kilku słowach piękna lotnictwa ukazanego w tej produkcji. W telegraficznym skrócie: Głównym bohaterem filmu jest major Zygmunt Grela (Piotr Fronczewski jeszcze z włosami na głowie), który od początków kariery lotniczej rywalizuje z majorem Januszem Horyckim (Andrzej Chrzanowski). Jest to konkurowanie nie tylko na polu zawodowym ale też na prywatnym (miłość do tej samej kobiety). Od początku filmu major Grela dostaje łupnia od życia. Pierw nie dostaje obiecanej posady szefa oblotu (dostaje ją za to Horycki) a następnie dowiaduje się, że ma poważne problemy ze zdrowiem, które uniemożliwią mu wkrótce latanie. Istnieje w filmie również drugi wątek nawiązujący do przeszłości majora Marcina Kosowicza - starszego lekarza pułku (Gustaw Lutkiewicz). Był on kiedyś pilotem, który został usunięty pod koniec lat 40-tych z sił powietrznych pod zarzutem nie wykonania rozkazu zestrzelenia prawdopodobnie maszyny cywilnej. Po kilku latach dostał drugą szansę, ale tym razem na wykonywanie zawodu lekarza w wojsku. W filmie widać jego tęsknotę za lataniem, a w rozmowie z Horyckim Kosowicz wytyka mu różnicę między pilotami myśliwców okresu II WŚ i okresu powojennego. Zarzuca mu wręcz, że dzisiejsi piloci nie wiedzą co to jest prawdziwa walka powietrzna. Na koniec jedyne co mi pozostaje powiedzieć na temat filmu: 5 gwiazdek za zdjęcia i 5 gwiazdek za dźwięk. Gorąco polecam!
TEKST: MARIUSZ BARSZCZ
Źródła informacji, zdjęć i screenów: filmpolski.pl; youtube.com
Komentarze (5)
Napisz komentarz
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
Komentarze promujące własne np. strony, produkty itp. będą usuwane.
*Odśwież* swoją przeglądarkę, by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.