|
Wielbiciele przygód Indiany Jones’a na pewno zauważyli, że tytułowy bohater – archeolog z wykształcenia – może poszczycić się także wieloma innymi talentami. Jednym z nich jest umiejętność pilotowania samolotów, którą w praktyce zobaczyć można m.in. w trzeciej części serii kultowych filmów z Harrisonem Fordem w roli głównej, która nosi tytuł „Ostatnia Krucjata”. Jednak ze względu na to, że nasz bohater nie wykorzystuje zbyt często tych możliwości, będziemy tu mówić także o samolotach, w których znany archeolog zasiadał jako pasażer.
W filmie „"Poszukiwacze zaginionej Arki", która daje początek całej serii, zobaczymy Harrisona Forda za sterami wodnosamolotu. Maszyna służy bohaterowi do ucieczki po zakończeniu brawurowej akcji zdobycia złotej czaszki w indiańskiej jaskini, usianej wszelkiej maści pułapkami. Wykorzystany do nakręcenia tej sceny dwupłat to konstrukcja z początku lat trzydziestych o nazwie WACO UBF-2, z podwoziem przerobionym na pływaki. W 1935 roku firma Waco była największym w USA producentem lekkich samolotów. Ciekawostkę stanowią zagadkowe oznaczenia maszyny: "OB-CPO", które bez wątpienia są nawiązaniem do filmu pt: „Gwiezdne Wojny”. Wnikliwy obserwator nie przeoczy faktu, że z przestawienia liter wyłania się postać Obi-wan'a i C-3PO. Scena ucieczki kończy się zabawnym zdarzeniem, w którym przerażony Jones odkrywa, że na pokładzie WACO znajduje się nadprogramowy pasażer. Jest nim groźnie wyglądający wąż, przyjaciel Jocka.
Wkrótce potem Indiana Jones wyrusza w daleką podróż do Nepalu. Pokonuje ocean na pokładzie samolotu, kształtem przypominającego Boeing‘a 314 Clipper linii Pan American Airlines. W latach 30. była to jedna z największych maszyn pasażerskich tamtych czasów, a jednocześnie największy samolot-amfibia, który mieścił na swoim pokładzie 77 pasażerów oraz załogę w maksymalnym składzie 11 osób. Alternatywna wersja, w której maszyna była wyposażona w kuszetki, zakładała 40. pasażerów. Ponieważ żaden latający egzemplarz tego samolotu nie zachował się do naszych czasów, w filmie został pokazany wizualnie podobny do niego samolot typu Short Solent Mark III. W fabule pojawia się jednak duża nieścisłość, dotycząca Clippera. Według wszelkich danych, pierwszy oblot tego samolotu miał miejsce w 1939 roku, natomiast Jones odbył nim lot już w 1936 roku. Przez wzgląd na podobieństwo, Clippera na planie filmowym z jeszcze większym powodzeniem mogłaby zastąpić maszyna typu Martin M-130, ale niestety jej wizerunek można już tylko podziwiać na archiwalnych zdjęciach i rysunkach.
I ostatnia w tym odcinku przygód Indiany Jones’a i zarazem najciekawsza maszyna latająca to niemiecki samolot w układzie skrzydło. Fikcyjna konstrukcja została stworzona prze Aircraft Company na potrzeby efektownej sceny walki archeologa z niemieckim mechanikiem o posturze zawodnika Westlingu. W tej samej scenie przyjaciółka głównego bohatera, uwięziona w kokpicie wspomnianej maszyny, ostrzeliwuje z pokładowego karabinu maszynowego pustynną bazę nazistowską. Użyta w produkcji filmowej makieta została opracowana na podstawie niemieckiej konstrukcji Horten Ho 229 z 1945 roku. Oryginał był wyposażony w dwa silniki odrzutowe, zdolne rozpędzić samolot do ponad 900 km/h. Makieta natomiast posiadała dwa silniki śmigłowe-pchające o nieznanej mocy, ale całkowicie wystarczającej do efektownego kręcenia się na planie filmu. Warto wspomnieć, że niewielka waga fikcyjnej konstrukcji przyczyniła się do ocalenia kolana Harrisona Forda, przypadkowo przejechanego kołem makiety w czasie kręcenia sceny walki. Oczywiście ten moment został wycięty z materiału, jaki ostatecznie pojawił się na ekranach kin. Po zakończeniu zdjęć makieta niestety uległa zniszczeniu. Jej szczątki ocalili kolekcjonerzy i przez jakiś czas można było pojechać do Tunisu, gdzie kręcono pustynne sceny z tej produkcji i zobaczyć je na własne oczy. Niestety dziesięć lat później na teren ponownie wjechały buldożery i zrównały makietę z ziemią. W drugiej części serii pt.: "Świątynia zagłady" na szczególną uwagę zasługuje epizod, ukazujący ucieczkę Jones'a z Szanghaju samolotem typu Ford Tri-Motor. Ta konstrukcja, w całości wykonana z metalu, była produkowana przez zakłady firmy Ford w latach 20. i 30. ubiegłego wieku. Służyła głównie jako maszyna transportowa, ale wykorzystywano ją także do przewożenia pasażerów. Samolot zabierał na pokład maksymalnie 8 osób wraz z załogą, która gnieździła się w ciasnym kokpicie. Zasięg maszyny wynosił około 800 km, prędkość ponad 200 km/h, a osiągalny pułap – 5000 m. Na potrzeby filmu wykorzystano jeden oryginalny egzemplarz Tri-Motor’a oraz kilka makiet różnej wielkości, w tym makietę samego kokpitu. Jedna z makiet została zniszczona podczas realizowania sceny symulacji zderzenia samolotu ze zboczem góry. Producenci filmu nakręcili to ujęcie z dużym rozmachem, przez co nieświadomie dodali mu elementów humorystycznych. W scenariuszu zawarto opis ewakuacji pilotów z maszyny, po uprzednim spuszczeniu z niej paliwa. Wbrew logice samolot wybucha przy zderzeniu z górą z taką siłą, jakby był co najmniej powietrznym tankowcem. Równie zabawna, ale tym razem celowo, jest scena samej ewakuacji, w której Indiana i jego przyjaciele – pasażerowie samolotu – ratują się z opresji przy pomocy nadmuchanego pontonu. Ten niecodzienny spadochron zapewnia bohaterom bezpieczne lądowanie na ziemi.
W porównaniu z poprzednim odcinkiem, kolejna część przygód archeologa pt.: "Ostatnia krucjata" naprawdę obfituje w sceny lotnicze. Jednak i tu pojawiają się pewne nieścisłości. Już w początkowej części filmu wnikliwy obserwator zastanowi się zapewne nad pokazaną w kadrze mapką przelotu, w tle której widnieje najprawdopodobniej samolot DC-3 Dakota. Zważywszy na to, że loty międzykontynentalne rozpoczęto dopiero w latach pięćdziesiątych, przelot z wybrzeża Ameryki Północnej na kontynent Europy był raczej niemożliwy. Taka wyprawa staje się jeszcze bardziej nierealna w przypadku samolotu, którego maksymalny zasięg wynosi około 1500 km. Z kolei w scenie ucieczki z terenu Niemiec główną rolę pełni sterowiec D-138 Zeppelin, prawdopodobnie nawiązujący do serii niemieckich Zeppelinów. Jednak żaden z nich, w przeciwieństwie do amerykańskich sterowców USS Akron i Macon, nie posiadał konstrukcji umożliwiającej podczepianie małych samolotów. Najwyraźniej scenarzystów poniosła fantazja, bo zafundowali filmowemu Zeppelinowi możliwość podwieszenia aż dwóch płatowców. W roli samolotu podwieszanego wykorzystano maszynę, wyglądem zbliżoną do dwupłatowca typu Royal Aircraft Factory S.E.5. Jest to fikcyjna konstrukcja, zaopatrzona na potrzeby produkcji w niemieckie oznaczenia. Jeszcze większe zwątpienie budzi metoda prowadzenia ognia ze specjalnego miejsca dla strzelca, położonego tuż za fotelem pilota. W filmie zajmuje je ojciec Indiany, który w trakcie ostrzału atakującego ich samolotu, przestrzeliwuje swój własny ster kierunku, znajdujący się na linii strzału pokładowego ckm-u. W wyniku tej pomyłki pilot dwupłata jest zmuszony do awaryjnego lądowania. Nasuwa się więc oczywiste pytanie, czy taka maszyna nie powinna być przypadkiem wyposażona w automatyczne zabezpieczenie, które wyklucza możliwość poważnego naruszenia konstrukcji jej ogona przez strzelca, obsługującego ckm. Cóż, pozostaje wybaczyć scenarzystom to kolejne niedopatrzenie. W dalszej części filmu ojciec i syn ratują się z opresji ucieczką, w trakcie której muszą umiejętnie unikać zmasowanego ognia z działek myśliwców niemieckich. Bohaterowie są ostrzeliwani przez szkolne dolnopłaty typu Pilatus P-2, należące do Szwajcarskich Sił Powietrznych, oczywiście historycznie zupełnie nie związane z Luftwaffe. Tego typu maszyny często można zobaczyć na międzynarodowych pokazach lotniczych, na których występują w fikcyjnym niemieckim kamuflażu, wcielając się właśnie w rolę myśliwców Luftwaffe z okresu II wojny światowej. W filmie wykorzystano jednocześnie kilka makiet tego typu samolotu oraz jeden prawdziwy egzemplarz. Część makiet uległa zniszczeniu podczas realizacji filmu. Scenariusz oczywiście zakładał destrukcję maszyn z uwzględnieniem elementów komicznych. Mianowicie jeden z samolotów wpada w stado mew, poderwanych z plaży przez zaradnego ojca Indiany. Inny w trakcie pościgu za jadącymi samochodem Jones’ami wlatuje w tunel, obrywa oba skrzydła i eksploduje u wylotu tunelu, nie naruszając oczywiście w żadnym stopniu naszych bohaterów. Niestety najnowszy film pt.: "Królestwo kryształowej czaszki" w bardzo znikomym stopniu dostarcza fanom awiacji tak upragnionych scen z udziałem obiektów latających. Nie pozostaje im nic innego, jak mieć nadzieję, że kolejne odcinki przyniosą ze sobą satysfakcjonującą dawkę lotnictwa. Są podstawy, by w to wierzyć, bo statystycznie rzecz biorąc najwięcej w tym temacie dzieje się w odcinkach nieparzystych słynnych przygód z Indianą Jones’em w roli głównej. Tekst: Mariusz Barszcz Korekta: Agnieszka Korotyńska
|
- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Komentarze promujące własne np. strony, produkty itp. będą usuwane.
- *Odśwież* swoją przeglądarkę, by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
- Zachowaj w pamięci treść, jeżeli pomyliłeś kod.
|
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |